Encyklopedia Rocka

9 / 10

Maciej Wilmiński

Słucham nowego Alter Bridge i... nic. Taką piękną rymowankę, a wręcz fraszkę, sobie ułożyłem po pierwszych przesłuchaniach płyty The Last Hero. Bo jakoś mijała raz za razem, szybko zacierając się w pamięci, pozostawiając w głowie jedynie chóralne "no, no, no" z pierwszego utworu. Zdążyłem nawet tu i ówdzie wymienić opinie, że takie to mało chwytliwe, że zapomnieli o melodiach.

Recenzent muzyczny często pracuje pod presją. Nieraz zdarza się sytuacja, że oceny premierowych wydawnictw pisane są na szybko i na bazie notatek po jednokrotnym wysłuchaniu płyty na tak zwanej "oficjalnej prezentacji" ze strony wytwórni. Bo czytelnik, szczególnie dzisiejszy, niecierpliwy, domaga się opinii jak najszybciej. Dochodzi do tego obieg nieoficjalny, który powoduje, że nierzadko najwięksi fani, znają album na wyrywki, na długo przed jego oficjalną premierą. Zatem, trzeba się spieszyć. Efektem często oceny i recenzje, których autor wstydzi się już tydzień po publikacji. W przypadku tego albumu byłem blisko...

Alter Bridge nie tyle trzymają bowiem styl i formę z Fortress, co poszli krok dalej. Ba, nagrali najlepszy album w swojej karierze! Niezwykle przebojowy, chwytliwy, zaraźliwie wchodzący w głowę. Iskrzący się różnymi barwami, niebanalny, intrygujący. Ba, do tego to chyba pierwszy album z Mylesem Kennedym na wokalu, gdzie ciężko mi czepiać się do jego - jakże dotychczas często jednostajnego - śpiewu. Ale, żeby to wszystko odkryć, musiałem dać tej płycie trochę czasu.

Mamy tu wysyp prawdziwych przebojów. Może nie chwytających po pierwszych sekundach, ale... Kompozycji znakomitych, w różnej stylistyce. Zarówno rozpędzonych, powalających energią (Show me a Leader, Losing Patience, Crows on Wire), wielowątkowych i rozbudowanych(This Side of Fate) przyjazne radiu (My Champion, Twilight) jak i wręcz balladowych (Cradle to the Grave, You Will Be Remembered). Do cholery, wymieniłem tu aż osiem piosenek! Osiem cholernie dobrych piosenek, które łączy jedna zasadnicza cecha - pieruńsko dobre refreny! A nie jest tak, że pozostałe pięć to wypełniacze. Na jednego z singli wybrano bowiem takie nieoczywiste The Other Side, powolne, mroczne, ciężkie, z kroczącym, topornym, brzydkim sabbathowym riffem, nie tak przebojowe jak numery wcześniej wymienione, pozostające w innej od reszty płyty stylistyce, ale także ciekawe.

Tak się zastanawiam, czemu to nie chwyciło od razu? To może kwestia stylu zespołu i współczesnej, bardzo dusznej produkcji, z gęstymi, przybrudzonymi, metalowymi zwrotkami i nie do końca klarownymi melodiami, które objawiają się dopiero w refrenie. Może kwestia długości kompozycji? A może pewnej jednostajności tempa - mimo wszystko podobieństwa - szczególnie pierwszych kilku numerów. Czuć też w tych utworach jakieś napięcie, które nie znajduje ujścia i na początku przytłacza słuchacza. I to jest na pewno lekka wada tego wydawnictwa.

Nie pierwszy to raz kończymy recenzję albumu Alter Bridge komentarzem, że to muzyka, która wymaga czasu. Ale jak zawsze, warto go poświęcić. Są coraz lepsi. Bliscy ideału.

Data dodania: 28-11-2016 r.

The Last Hero

Alter Bridge

Data wydania: 2016

Wytwórnia: Napalm Records

Typ: Album studyjny

Producent: Michael (Elvis) Baskette

Gatunki: