Encyklopedia Rocka

10 / 10

Maciej Wilmiński

Po pięciu latach od tragicznej śmierci Randy'ego Rhoadsa, naciskany przez fanów Ozzy uznał w końcu, iż nadszedł czas złożyć hołd gitarzyście, wydając album z zapisem wspólnych koncertowych występów. Album, który stał się świadectwem tego, jak wielką stratę poniosła muzyka rockowa 19 marca 1982 roku...

Piękniejszy hołd trudno sobie wyobrazić. Płyta została ładnie wydana, nie zabrakło przejmujących "listów do fanów" tak od Ozzy'ego jak i matki Rhodasa. Ale lśni przede wszystkim zawartość muzyczna.

Jakże jednak mogłoby być inaczej, skoro obie płyty Ozzy'ego z Randym na wiośle to po prostu klasyki, a tu dostajemy praktycznie cały Blizzard of Ozz, dwa utwory z Diary Of A Madman (zaledwie dwa - i to jedyny minus tego wydawnictwa), trzy klasyki z repertuaru Black Sabbath, a na koniec fragmenty ze studia, w których możemy usłyszeć podejścia Rhoadsa do nagrania instrumentalnego Dee. Do tego dostajemy je w kapitalnych wykonaniach. Tribute prezentuje bowiem zespół Osbourne'a w rewelacyjnej formie muzycznej, ale jest przede wszystkim popisem głównego bohatera tego wydawnictwa.

Już na samym początku można oniemieć z wrażenia. Riff z I Don't Know jest zagrany niesamowicie drapieżnie i szybko, a płynąca z tego numeru moc po prostu powala. I tak jest właściwie ze wszystkim utworami, które grane są ze znacznie większą energią, a do tego Rhoads ubarwił je sporą ilością smaczków. Nic dziwnego, że większość fanów przedkłada te wersje nad studyjne. Mnie nie podoba się tylko zaprezentowana tu wersja Crazy Train (a konkretnie uproszczenie głównego riffu), ale pewnie się czepiam...

Dla wielu osób najważniejszym punktem tego albumu jest Suicide Solution, a konkretnie wpleciony w nie kilkuminutowy solowy popis gitarzysty, pokazujący jego niesamowite umiejętności. Należy wspomnieć, że swoją popisówę ma też Aldridge (Steal Away (The Night)).

Warto wsłuchać się też w naprawdę rewelacyjnie odegrane sabbathowskie klasyki. Randy nie usiłuje w nich mierzyć się w ciężarze riffowania z Iommim, lecz gra je zupełnie inaczej, mocno odciskając na nich swoje piętno. Iron Man, Children of the Grave i Paranoid zyskują tu wręcz thrashową moc, warto też posłuchać jak ciekawie zmodyfikowane zostały partie Iommiego, łącznie z riffami. Nie wiem czy kiedykolwiek powstały lepsze nie-sabbathowe wersje tych utworów...

Tribute przepełnione jest atmosferą rockowego święta, świetna produkcja pozwala wręcz poczuć się uczestnikiem tych występów... Tym większa pustka i refleksja nadchodzi przy pożegnalnych dźwiękach Dee, gdzie usłyszeć możemy także głos Rhoadsa ze studia podczas pracy nad tym utworem...

Data dodania: 01-01-2012 r.

Tribute

Ozzy Osbourne

Data wydania: 1987

Wytwórnia: Epic Records

Typ: Album koncertowy

Producent: Max Norman

Gatunki: