Encyklopedia Rocka

7 / 10

Rafał Biela

Wciąż daleko do poziomu choćby Ognia, ale już lepiej, niż na poprzedniej płycie. IRA ad 2009 stara się znów pogodzić dwa światy - łagodnego rocka i mocniejszego uderzenia. Niby podobne założenie towarzyszyło płycie Londyn 8:15, ale teraz wyszło znacznie lepiej.

Otwierające album Z dnia na dzień to niezłe zaskoczenie. Przetworzona gitara szybko przechodzi w konkretny czad z hałaśliwym riffem i podwójną stopą perkusji. Powróciło potężne brzmienie znane z Ognia (bo i powrócił producent), a wraz z nim nadzieja, że IRA ma jeszcze coś do powiedzenia. Utwór faktycznie jest świetny, energetyczny, z fragmentami niemal metalowymi. Świetne otwarcie, jednak niekoniecznie reprezentacyjne dla reszty płyty. Wręcz przeciwnie.

W dalszej części albumu balansujemy pomiędzy ładnymi, przebojowymi melodiami, a rockowym czadem. Następny w kolejce Mój Bóg nie spuszcza z tonu - najpierw spokojna, chwytliwa zwrotka, a potem pokaz mocy w refrenie, trochę jak w pamiętnym Ikarze. Podobnie prezentuje się Spróbuj z fajnymi, ciężkimi wejściami gitar w zwrotkach. Nadal jest to jednak przebojowy rock, którym nie pogardzą rozgłośnie radiowe. Szczególnie, kiedy środek ciężkości przesuwa się bardziej w kierunku muzyki z poprzedniej płyty, jak w singlowym To, co na zawsze. Mamy tu jednak ciekawą melodię i porywający refren, co pozwala ocenić ten utwór znacznie wyżej, niż choćby mdłe Trochę wolniej z poprzedniego albumu. Utworów w tym stylu jest tu zresztą kilka, raz z większym rockowym charakterem (Dlaczego nic, Apetyt, Żyję), a raz mniejszym (Szczęście, Druga miłość). Znalazło się też miejsce dla znanej z eliminacji do Eurowizji kompozycji Dobry czas. Została ona jednak podana inaczej, znacznie bardziej rockowo, niż popowo - elektroniczna pierwsza wersja zdecydowanie zyskała. Czyli jak się chce, to można.

Perełką na 9 jest dla mnie utwór Nie daj mi odejść. Jakoś ostatnio nie wychodziły temu zespołowi ballady, teraz jednak stanęli na wysokości zadania. Niby nie różni się to znacząco od propozycji z kilku poprzednich płyt, ale tym razem udało się ułożyć melodię, która za nic nie chce opuścić głowy, a podniosły refren przywodzi na myśl świetne ballady z lat 90-tych. Brakuje tylko odważniejszej, mocniejszej gry gitar i dłuższej solówki. Ale i tak jest dobrze.

Po bardzo rozczarowującym Londynie, IRA zdołała się obronić kolejnym, znacznie bardziej udanym albumem. Udowadnia, że koncepcja grania "dojrzałego rocka" może jednak mieć sens.

Data dodania: 01-01-2012 r.

9

IRA

Data wydania: 2009

Wytwórnia: Ql Music

Typ: Album studyjny

Producent: Sebastian Piekarek, Marcin Trojanowicz

Gatunki: