Encyklopedia Rocka

Rock politycznych wyborów

Za komuny było... prościej. Jednoznacznie czarno-biało, choć, jak się okazuje po latach, mamy jednak doszukiwać się odcieni szarości w postawach konkretnych jednostek. Nie zmienia to jednak faktu, że sytuacja była klarowna. Po jednej stronie Babilon, czerwony ciemiężca, po drugiej powiew wolności. W latach 80. nasz rodzimy rock, głównie w swej punkowej odnodze, ruszył do walki ze złem. Zainspirowane wydarzeniami gdzieś z wyspy zza żelaznej kurtyny pokolenie wykrzykiwało w rozpolitykowanych tekstach całą swoją frustrację, gniew, poczucie zmarnowania najpiękniejszych lat. W mniej lub bardziej zawoalowany sposób przekazywało co o tym wszystkim myśli. I dawało rówieśnikom nadzieję na lepsze jutro - oj, Jarocin to nie był zwykły wentyl bezpieczeństwa, żeby młodzież się wyszalała, dała upust emocjom. Nawet jeśli taki był plan, to się nie udało, wymknęło się spod kontroli. Różnie są te czasy dzisiaj prezentowane, czy to z nostalgią jak w filmie "Wszystko co kocham", czy nazbyt różowo, gdzie cała scena muzyczna walczyła z komuną, jak w dokumencie Beats Of Freedom, niektórzy byli w swych poglądach bardziej radykalni, niektórzy mniej, ale kibicowali im wszyscy. Byliśmy po jednej stronie. Wszyscy. No, prawie wszyscy.

W końcu nadeszła upragniona wolność. Ci, którzy pamiętają ówczesną rzeczywistość, znów doskonale odnajdą ją w rockowych tekstach. Takich jak Berlin Zachodni i Nie wierzcie elektrykom Big Cyca, 100 000 000 Kazika, Całkiem inny kraj Perfectu czy ZCHN zbliża się Piersi, żeby przypomnieć te głośniejsze. Jakże porażająco aktualne są niektóre z nich, chociażby X czy Na Bruku T.Love albo 4 Lipca w Warszawie KSU. Nasi rockmani potrafili przygrzać w sedno, niezwykle celnie. Pokolenie urodzonych w latach 60. dojrzało, zniknął młodzieńczy bunt i negacja wszystkiego, a pojawiło się życiowe doświadczenie pozwalające celnie wbijać szpilki, punktując to, co w naszej rzeczywistości iskrzyło. Było, i owszem, "nieco" bardziej złożenie, ale w tekstach naszych muzyków słychać było przede wszystkim troskę o dobro kraju. Patriotyzm. I niezależnie od poglądów, kibicowaliśmy im. A z czasem rockowy żar publicystyczny nieco wygasł, oddając pole hip-hopowi.

AD 2015 sprawa jest już znacznie bardziej skomplikowana, a dawny polityczny ogień w rockowych muzykach rozgorzał na nowo. Idę prosto, nie biorę jeńców żadnych/idę prosto, mam w dupie obie wasze Polski/idę prosto, nie zbaczam ni w lewo, ni w prawo - śpiewa Kazik w utworze Kult Prosto, a wtóruje mu Muniek Staszczyk w Italii T.Love: Nie idę na lewo i na prawo też/Chciałbym Ci pokazać wiele dróg, dodając Sparszywiałe media, ja mam ich dość/Przehandlują wszystko: ból i złość/I nie uszanują ludzkich łez. Skąd taka postawa u osób, które nigdy nie stroniły od mocnych przekazów tekstowych, czasem wykładając sprawę wprost, jak w Łysy jedzie do Moskwy i Pierdolę Pera KNŻ czy prounijnej Europolsce T.Love?

Otóż obaj panowie, nieco się przejechali w nowej, stabloidyzowanej medialnej rzeczywistości, szczególnie Muniek, którego w mediach było więcej, w pewnym momencie wręcz niebezpiecznie dużo. Na szczęście w porę spostrzegł co się dzieje, jak jest manipulowany, prezentowany jako akolita danej opcji politycznej, o czym opowiadał w głośnym wywiadzie dla Rzeczpospolitej: Coraz bardziej uważam co i komu mówię. Wydaje mi się, że przez ostatnią dekadę bardzo wszystko schamiało, stabloidyzowało się, stało się agresywne. Kilkakrotnie byłem potraktowany przez poważne tytuły, które nie są tabloidami w sposób tabloidowy czy Kiedyś mnie to łechtało, że np. TVN mnie tak często zaprasza i mogę wypowiedzieć się we wszystkich dziedzinach, a przecież ja się na tych wszystkich dziedzinach nie znam.. A i owszem, nasza rozpolitykowana rzeczywistość potrzebowała głośnych nazwisk, do opowiedzenia się po jednej ze stron barykady. Ileż to było okładek, ileż to naczelnych z dumą spoglądało na swoje poniedziałkowe, czy tam środowe, okładki, z których spoglądali znani rockmani ze cytatami, które niekoniecznie padały w czasie rozmów...

10 maja 2015. Łączymy się z Lubinem. Paweł Kukiz uzyskuje niemalże 21 % w pierwszej turze wyborów prezydenckich. Na scenie Andrzej Nowak i jego Złe Psy wraz z Urodziłem się w Polsce. Jeszcze trzy lata temu jeden i drugi wyszydzany, a z dnia na dzień Paweł Kukiz zdobywa głosy 1/5 głosujących Polaków w prezydenckich wyborach! Sięgam pamięcią do rozpolitykowanego koncertu na szczecińskich juwenaliach w 2006 roku, kiedy to ostro Kukiz chłostał pewną polityczną opcję. Wówczas wydawało się, że to taka typowa gadka pod juwenaliową publiczkę, kto by przewidział taki rozwój sytuacji niecałą dekadę później? Na pewno nie Ci, którzy z politowaniem przyjęli jego decyzję o kandydowaniu na najwyższe stanowisko w państwie, a potem z paniką w oczach zabiegali o jego poparcie. Jakże inaczej nagle niektórzy spojrzeli na rozgoryczenie Kukiza, że stacje radiowe nie chcą grać utworów z jego dwóch ostatnich, mocno rozpolitykowanych, pełnych patriotycznej werwy płyt solowych czy fakt, że Sony Music Polska zerwało z nim kontrakt płytowy, pozbawiając muzyka źródła dochodów, co obwieścił sam zainteresowany na swoim profilu na Facebooku (zachowałem oryginalną pisownię):

NIE BĘDZIE PŁYTY BORYSEWICZ-KUKIZ... Mimo że jest prawie gotowa. Jestem tuż po rozmowie telefonicznej z Maciejem Kutakiem, dyrektorem generalnym Sony Music Polska... Poinformował mnie, iż w związku z moim udziałem w kampanii prezydenckiej uważa nasz kontrakt za zerwany... Dotyczy to nie tylko płyty Borysewicz - Kukiz ale również całego mojego kontraktu...
Tłumaczenia Kutaka były przedziwne... Na moje argumenty, że kampania prezydencka kończy się 10 maja a płyta ma się ukazać dopiero w listopadzie odpowiedział, że ... to będzie klapa finansowa dla jego firmy(!) bo muzyka nie może byc wykonywana przez polityka.... Odpowiedziałem mu, że przecież w materiale na płytę nie ma ani jednej piosenki o jakimkolwiek politycznym kontekście. On na to, że nie ma to żadnego znaczenia....
.

Nie wiem jak rozwinie się dalsza kariera Kukiza, czy pójdzie w politykę, czy muzykę odłoży na dalszy bok, wykorzystując ją tylko przy okazji jak Polska budzi się - zmienione Miasto budzi się z płyty Słoneczna strona miasta Yugopolis. Wiem jednak, że od czasu jego politycznej decyzji, na jego karierę muzyczną będziemy spoglądać nieco inaczej.

Wracając do słów utworu T.Love. Mamy w dzisiejszych czasach, wiele dróg. I nie chcę, żeby ktoś pouczał mnie którą mam wybrać. Dlatego, jak pisałem trzy lata temu czekam na muzykę Zbigniewa Hołdysa, nie chcę żeby uczył mnie jak mam żyć i jak myśleć. Analogicznie, chcę nowych utworów Pidżamy Porno i Strachów Na Lachy, a nie słuchać opinii Grabaża o współczesnych typu: Jest to generacja, której nie obejmuję, nie ogarniam. To rozedrgana masa, galareta. To pierwsze pokolenie, od czasów Hitlerjugend, które głosuje na prawicę. Ci ludzie, wychowali się w wolnej Polsce, a hołdują ciągotkom dyktatorskim. To skrajna głupota., w wywiadzie dla Onet.pl. Co czuje ta generacja, która mimo wszystko, wciąż jednak czyta?

Czasy się zmieniły. Mamy upragnioną wolność, również w poglądach. Czy to znaczy, że muzycy mają nie mieć poglądów politycznych? Owszem, powinni mieć, ale my - fani - niekoniecznie chcemy je poznawać, ich wysłuchiwać! Nie chcemy ich widzieć w sztabach wyborczych czy jako tuby propagandowe poszczególnych opcji. A może przesadzam? Może jednak tak powinno być?

Jeśli spojrzymy w lustro, to nie przeszkadza nam wszak specjalnie co głoszą idole śpiewający po angielsku. Często za bardzo ich w ogóle nie znamy lub wprost je ignorujemy. A poglądy wielu z nich, dla kogoś kto przeżył w Polsce komunę, brzmią nie tyle uroczo naiwnie, co po prostu żenująco.

Ciekawy temat na dyskusję, nieprawdaż? Wszak ze względu na felietonową formę, całość zaledwie zarysowałem. Cóż, gdzieś, kiedyśtam, przy dobrej muzyce i dobrym alkoholu...

PS. Sporo niesolidnych mediów prezentuje Kukiza jako pierwszego polskiego polityka z kręgu rocka, zapominając chociażby o senatorskiej kadencji Krzysztofa Cugowskiego czy o tym, że Anja Orthodox była radną warszawskiej Ochoty.