Zapraszamy na głośniej.pl


Encyklopedia Rocka

Niezrozumiane (1)

//Every breath you take And every move you make Every bond you break every step you take I'll be watching you// Każdy zna słowa tej piosenki. Na pozór wydają się opowiadać na przykład o pięknej miłości i złamanym sercu. Ale czy tak jest naprawdę? Ile naszych ulubionych piosenek opowiada o czymś zupełnie innym, niż nam się wydaje? Dobre pytanie. **The Police** - //Every Breath You Take// Zacznijmy od przywołanego wcześniej //Every Breath You Take// – **The Police**. Utwór, który jest jednym z najpopularniejszych hitów weselnych i jest bardzo często przywoływany we wszystkich rankingach piosenek o miłości. Bo czy można usłyszeć od mężczyzny piękniejsze wyznanie, niż to, że chce obserwować każdy nasz oddech i każdy nasz ruch? Do tego tak pięknie opowiada o rozstaniu, jak bardzo to przeżywa i jak bardzo tęskni //Och, czy nie widzisz? Należysz do mnie//. Ale podejdźmy do tego bardziej pragmatycznie. Czy to na pewno piękne, miłosne wyznanie ukochanego? Czy może prześladowcy, który nie chce nam dać spokoju? I tu interpretacja od razu się odwraca... Zamiast oddanej miłości mamy niepokojącego stalkera, który chce śledzić każdy nasz krok. Więc, co tak naprawdę autor miał na myśli? //Obudziłem się w środku nocy z tym wersem ("every breath you take, every move you make" przyp. aut.) w mojej głowie, usiadłem do pianina i napisałem to w pół godziny. Sama melodia jest nieoryginalna, połączenie setek innych, ale słowa są interesujące. Brzmi jak przyjemna piosenka o miłości. Nie zdawałem sobie sprawy, jak ponura jest. Wydaje mi się, że myślałem o Wielkim Bracie, inwigilacji i kontroli.// **Sting** sam przyznaje, że jest to piosenka o obsesji, o utraconym kochanku, zazdrości i inwigilacji. //Kiedyś jedna para powiedziała mi "Och, kochamy tę piosenkę, to była nasza pierwsza piosenka na weselu!", pomyślałem: "Aha, to powodzenia..."// Zapytany, czemu wydaje się taki zdenerwowany w teledysku odpowiada: //Myślę, że ta piosenka jest bardzo, bardzo ponura i brzydka i ludzie ją nadinterpretują jako łagodną, małą piosenkę o miłości//. **Bryan Adams** - //Summer of 69'// Niektórzy fani **Bryana Adamsa**, kanadyjskiego wokalisty, urodzonego w 1959 roku wielokrotnie zachodzili w głowę – co wydarzyło się tego pamiętnego lata 1969 roku, gdy artysta miał niespełna 10 lat? Tekst wydaje się być banalny. Kupił gitarę, grał na niej aż jego palce krwawiły, założył zespół, spotkał dziewczynę, nie wyszło mu z nią. Mamy wakacyjną miłość, czas spędzony z kolegami... Wszystko wydaje się pasować, tylko skąd ta data? Czy to naprawdę opis przygód 10 letniego Adamsa? //Wielu ludzi myśli, że to piosenka o roku, ale właściwie chodzi o uprawianie miłości w okresie letnim. Użyłem 69 jako seksualnego odniesienia.// Nawet takie wyznanie nie ucięło spekulacji na temat znaczenia utworu. W Internecie roi się od podejrzeń, czy wokalista chciał może sprowokować tym wyznaniem, a tytuł po prostu nie idzie w parze z tekstem? Jim Vallance, który jest współautorem tekstu, powiedział: //Bryan Adams to świetny pisarz, świetny piosenkarz i świetny przyjaciel. Ma prawo do swoich wspomnień, które zainspirowały piosenkę "Summer of 69". Moje wspomnienia są jednak inne niż jego.// Komu zaufać? Nie wiadomo. Jednak czego by nie mówić, ostatnie słowa piosenki mówią same za siebie: //Me and my baby in a 69//... **Bruce Springsteen** - //Born In The U.S.A.// Włączam YouTube, teledysk do //Born In The U.S.A//. i zagłębiam się w komentarzach. //Ta piosenka powinna być hymnem Ameryki!//, głosi najbardziej "zaplusowany" komentarz. //Dumny z bycia urodzonym w USA!// – następny. Fakt, mamy tu chwytliwy refren, który jako odrębną część można interpretować właśnie w ten sposób, ale warto spojrzeć na resztę tekstu. **David Bowie** określił tę piosenkę jako najbardziej antyamerykańską piosenkę, jaką kiedykolwiek słyszał. Nazwał ją prawdziwie nieprzyjemną. Jakie miał ku temu powody? Jeżeli zagłębimy się w tekst dostrzeżemy, że hasło //I was Born in the U.S.A.// ma tu raczej gorzki, niż patriotyczny wydźwięk. Utwór ten bowiem jest dedykacją dla przyjaciela Springsteena, który walczył w wojnie wietnamskiej i z niej nie powrócił. Opowiada też o trudach, z którymi weterani tej wojny zmierzyli się po powrocie. Istnieje też inna interpretacja: dwóch pracowników naukowych piszących do //American Quarterly// zinterpretowało wojnę wietnamską jako metaforę społecznej i ekonomicznej dominacji tzw. "niebieskich kołnierzyków" i jest to protest song klasy pracującej. Interpretacji utworu poświęcili nawet książkę - //Dead Man's Town: "Born in the U.S.A., Social History, and Working-Class Identity//"). Sam Springsteen opisuje, że tekst utworu mówi o //mężczyźnie z klasy robotniczej podczas kryzysu duchowego, w którym człowiek jest pozostawiony sam sobie. Nie pozostało mu nic, co łączy go ze społeczeństwem. Jest izolowany od rządu, izolowany od rodziny... do miejsca, gdzie nic nie ma sensu//. Ponadto był przerażony, że rząd ciągle racjonalizuje wojnę wietnamską. //Wcisnęli mi w ręce karabin, wysłali do obcego kraju, bym zabił żółtego gościa. Urodzony w U.S.A., hej, urodzony w U.S.A.// Nie brzmi to tak dumnie i patriotycznie jak się wydawało, nieprawdaż? **Phil Collins** - //In the Air Tonight// //Znasz piosenkę "In the air tonight"? O gościu, który mógł uratować innego od utonięcia. Ale tego nie zrobił, Phil widział to wszystko, a potem zobaczył go podczas show.// **Eminem** – //Stan// Panie **Eminem**, powielił Pan w swoim hicie jedną z najpopularniejszych nadinterpretacji! Na podstawie tych błędnych interpretacji powstało wiele legend miejskich. Na jedną z nich prawdopodobnie nabrał się popularny raper. **Phil Collins** był świadkiem wydarzenia, w którym ktoś mógł ocalić kogoś od utonięcia, ale tego nie zrobił. Potem widzi tę samą osobę podczas swojego koncertu, kieruje na nią reflektor i śpiewa //In The Air Tonight//. Na końcu w zależności od interpretacji bohater popełnia samobójstwo albo zostaje aresztowany. Według innych relacji jest to wspomnienie z dzieciństwa wokalisty, obraz tonącego kolegi, czy poczucie winy, bo to on jest tym, który nie pomógł tonącemu, z zemsty, z niemocy... I pomyśleć, że to wszystko wina czasownika "tonąć", który pojawia się na początku zwrotki (//Well, if you told me you were drowning I would not lend a hand//). Ale na tym interpretacje się nie kończą. Niektórzy znaleźli tutaj opowieść o morderstwie, gwałcie, samobójstwie, karze śmierci, zdradzie, czy zazdrości... W wywiadzie dla BBC World Service wokalista wyjaśnia: //Nie wiem, o czym jest ta piosenka. Kiedy ją pisałem przechodziłem przez rozwód. I jedyne co mogę powiedzieć o tym, to że jest wyraźnie o gniewie. To gniewna strona albo gorzka strona separacji. To, co powoduje, że jest to jeszcze bardziej komiczne, to kiedy słyszę te historie, które zaczęły się wiele lat temu, zwłaszcza w Ameryce, o kimś kto podchodzi do mnie i mówi "czy naprawdę widziałeś kogoś tonącego?", odpowiedziałem: "nie". I teraz za każdym razem, gdy jestem w Ameryce historia pędzi głuchym telefonem i staje się coraz bardziej zawiła. To takie frustrujące, ponieważ prawdopodobnie jest to jedyna piosenka, którą napisałem i naprawdę nie wiem, o czym opowiada.// W innym wywiadzie dodaje: //Miałem akordy, które mi się podobały, więc włączyłem mikrofon i zacząłem śpiewać. Słowa, które słyszysz są tym, co napisałem spontanicznie. To trochę mnie przeraża, ale jestem całkiem dumny z faktu, że śpiewam 99.9% tych tekstów spontanicznie.// **Queen** - //Bohemian Rhapsody// Mieliśmy przykłady niedoczytania tekstu, nadinterpretacji, czy po prostu błędnego odbioru utworu. Czas na utwory, w których wielu postanawiało szukać drugiego dna i doszukiwać się ukrytego znaczenia. Z takim przypadkiem spotykamy się w przypadku dwóch piosenek //Too Much Love Will Kill You// oraz //Bohemian Rhapsody//. Obie są interpretowane jako opowieści o tym, jak Freddie zachorował na AIDS i zmagał się z chorobą. Problem w tym, że pierwszy utwór został napisany przez Briana Maya po rozstaniu z żoną, a sam tekst jest dość jednoznaczny, //Bohemian Rhapsody// zaś zostało napisane i wydane parę lat przed odkryciem istnienia wirusa. Skąd takie interpretacje w przypadku magnum opus **Queen**? Według niektórych źródeł tekst opowiada o mężczyźnie, który kogoś zabił. Członkowie zespołu niezbyt chętnie wypowiadali się na temat prawdziwego znaczenia piosenki. Roger Taylor w jednym z wywiadów przyznał, że piosenka jest //dość oczywista, z odrobiną nonsensu//. Brian May z kolei opowiedział, że Freddie nigdy nie wytłumaczył im o czym jest //ale myślę, że włożył w nią dużo siebie// oraz, że //nigdy nie przepadał za opowiadaniem o swojej twórczości, wolał pozwolić odbiorcy na indywidualny odbiór//. //To jedna z tych piosenek, która powoduje takie fantastyczne odczucia. Myślę, że ludzie powinni po prostu posłuchać i ją przemyśleć, a potem zastanowić się, co ona do nich mówi... Bohemian Rhapsody nie wyszło samo z siebie. Zadałem sobie sporo trudu, żeby wyszła z tego prześmiewcza, pokpiwająca opera. Bo dlaczego nie?// Utwór jest pełen odniesień do religii, literatury, czy do historycznych postaci. I tak, mamy do czynienia z Bismillahem, Galileuszem, Figaro. Wszystko wydaje się być przemyślane i faktycznie, możemy doszukiwać się głębi. Skąd nazwa Bismillah (arab. w imię Boga), jak to interpretować? Ciężko uwierzyć, że to po prostu przypadkowy wyraz, który pojawił się w tekście tylko dlatego, że się rymował. W końcu już sam początek piosenki (//Is this the real life? Or is it just fantasy?// ) powinien nam poniekąd dać do zrozumienia, że nie powinniśmy wszystkiego odbierać wprost.